Zakładam, że za dzisiejszy tytuł, zaczerpnięty z piosenki Majki Jeżowskiej, pewnie spotkam się z wieloma krytycznymi uwagami. Może nawet ktoś z czytających poczuje się urażony. Bo przecież u nas w szkole uczą się już nastolatki i nastolatkowie, niektórzy już nawet pełnoletni i niekoniecznie lubią jak się do nich mówi DZIECI. Dla swoich rodziców, pomimo wieku, zawsze będziecie dziećmi. A to właśnie rodzice postarali o to, że mam o czym pisać.
Właśnie dzisiaj, w przypadający 1 czerwca Międzynarodowy Dzień Dziecka, odebrałem z hurtowni sprzęt sportowy, którego zakup sfinansowała Rada Rodziców. To najlepszy prezent jaki możecie sobie wyobrazić, choć w domu otrzymacie z dzisiejszej okazji pewnie jeszcze furę innych.
Jak wyglądają nasze piłki wiecie doskonale. Te do siatkówki w dużej części już się rozklejają. Piłkom do koszykówki urosły jakieś guzy i straciły swój kulisty kształt. Piłeczki do tenisa stołowego są już na wyczerpaniu a o szarfach czy linach do przeciągania już dawno w szkole zapomnieliśmy. W paczce znalazły się nowe znaczniki popularnie zwane narzutkami. Teraz nie będziemy musieli dzielić was na drużyny biorąc pod uwagę długość spodni czy kolory koszulek, w których ćwiczycie. Jest też nowa taśma miernicza i skończą się działania arytmetyczne związane z pomiarami porwanymi taśmami. Niektóre z tych nowych sprzętów będą w użyciu już dzisiaj podczas dorocznego Dnia Sportu. Niech służą wam dobrze i jak najdłużej. A rodzicom bardzo za nie dziękujemy.
Piotr Nizioł


