Na początku września, podczas pełnienia dyżuru nauczycielskiego na jednym z korytarzy zobaczyłem chłopaka w koszulce z logo karate kyokushinkai na piersi. Natychmiast wróciły mi wspomnienia...
Podszedłem do niego i powiedziałem, żeby zrobił "mokuso", na co ten zamknął oczy. Na komendę "mokuso yame", otworzył je. Później było jeszcze kilka podstawowych komend oznaczających kopnięcia, bloki i pozycje z karate, takich jak "mae-geri", "zenkutsu dachi gedan barai" czy "fudo dachi", które ten uczeń wykonywał bezbłędnie. Widać było, że koszulkę nosił nie przypadkowo. Po tygodniu znowu się spotkaliśmy i ponownie wypowiedziałem kilka komend. Uczeń wykonywał kolejne techniki i zaciął się dopiero jak poprosiłem, żeby zrobił Noriaki Kasai albo Kazuyoshi Funaki. Widząc jego zakłopotanie, zapytałem czy przynajmniej zrobi Ryoyu Kobayashi. Wtedy coś zaczęło mu świtać ale dopiero jak ja pokazałem pozycję najazdową, wybicie i lądowanie telemarkiem ze skoków narciarskich, to zorientował się, że go wkręcam. Zrobiło się wesoło, porozmawialiśmy jeszcze chwilę i skończyła się przerwa.
Dzisiaj, p. Albert Czerniak, przyniósł do naszego pokoju okazały dyplom, na którym rozpoznałem wspomniane na początku logo. Domyśliłem się, że to z pewnością własność ucznia, z którym prowadzę cotygodniowe rozmowy podczas dyżurów. Tym uczniem okazał się Norbert Gałan z klasy I FGT.
Uznałem, że Norbert, pasuje jak ulał do mojego cyklu "Bardzo pozytywnie zakręceni", w którym od 2013 roku opisuję naszych uczniów z wyjątkowymi pasjami. Poprosiłem p. Alberta, żeby przekazał Norbertowi, że chcę z nim porozmawiać. Byłem spokojny o to, że przyjdzie, bo karatecy to ludzie honoru. Na kolejnej przerwie odbyliśmy krótką pogawędkę. Umówiliśmy się także na krótki wywiad. Już dzisiaj zapraszam do zapoznania się z nim w przyszłym tygodniu.
Piotr Nizioł

