Choć na dworze mamy dwucyfrowe mrozy, nocą nawet z dwójką na przedzie, w niektórych województwach odwoływane są zajęcia w szkołach lub wprowadzane niczym w pandemii zdalne nauczanie, to na Podwalu życie toczy się normalnie. Wspomniane warunki atmosferyczne nie przeszkodziły dzisiaj w realizacji wyjazdu na kulig i inne atrakcje do Janowa Lubelskiego.
To wyzwanie podjęły dzisiaj klasy III BDT i III AL wraz ze swoimi wychowawczyniami, p. Kingą Niedbałą oraz p. Barbarą Kozyrą. Kto się dobrze przyjrzy powyższej fotografii, to z pewnością zlokalizuje na niej obydwie panie. Dodatkowym opiekunem był p. Robert Podlecki, którego nie namierzycie na tej fotce, bo to właśnie on ją chyba robił.
Oprócz głównej atrakcji w postaci przejazdu po leśnych bezdrożach i na otwartym ternie na takich wyjątkowych, wieloosobowych saniach, w programie wycieczki było jeszcze wyzwanie zawarte w tytule dzisiejszego wpisu czyli "zjazd na byle czym". Nie będę tłumaczył na czy to polegało. Sami zobaczcie.
Po takim szaleństwie na śniegu wszyscy byli głodni i nieco zziębnięci. Organizatorzy z zaprzyjaźnionej firmy ZOOM PRZYGODY byli i na to przygotowani. Na zakończenie pobytu w Janowie Lubelskim uczestnicy wycieczki mogli się ogrzać przy ognisku, upiec i zjeść pyszne kiełbaski i takie coś kolorowe.
Ciekawe czy jutro w szkole nikogo nie zabraknie z tej doborowej ekipy? Mam nadzieję, że nie. A jeżeli inne klasy chciałyby zorganizować kulig w Janowie Lubelskim i popróbować szalonej "jazdy na byle czym", to zapraszam do siebie. Chętnie udostępnię kontakt do organizatora.
Piotr Nizioł

















